Giganci internetowych mediów społecznościowych wychowali rzeszę wiernych sobie klientów, którzy płacą za modelowanie poglądów innych uczestników sieci. Wolny samoregulujący się rynek jest koncepcją znaną ludzkości, w historii dziejów, od niedawna. Mentalnie oraz faktycznie w gruncie rzeczy się powszechnie nie przyjął. Przypomnijmy Karla Polanyi-ego. Samoregulacja wolnego rynku opiera się na wykorzystaniu wszelkiej sprzedaży jako ścieżki zbliżania popytu i podaży do poziomu równowagi. Instrumentem, regulatorem jest system swobody cen. Obok towarów i usług, na rynku wymiany pojawia się także praca, ziemia jako natura i pieniądz. Człowiek jako sprawca i oś relacji gospodarczych opowiada sobie świat poprzez własność, która przejawia się w czasie transferami, czynszem i płacą. Dzieje się tak z tego powodu, że praca ludzka, pieniądz i natura są dobrami innymi niż zestandaryzowane dobra wymienne. Ludzi wiąże z upływem czasu prawo do zapłaty za korzystanie z korzyści w inny sposób niedostępnej. Organizacja społeczeństwa w czasach feudalizmu i merkantylizmu nie wymagała dla swej skuteczności państwa. Władza dynastyczna i kościelna dzierżyła ziemię i majątki, a ludność świadczyła pracę w trwale ustanowionym podziale obowiązków. Reguły uznane i osadzone były w przekonaniach moralnych, wspierały się  na światopoglądzie i wierze. Komercjalizacja pracy i własności ziemi jako dobra natury zmusiła ludzi do wymyślenia państwa będącego gwarantem nowych zasad. Państwo pojawiło się wraz z otwartym rynkiem. Społeczeństwa wykształciły podział na sferę gospodarczą i polityczną. Ład plemienny, feudalny, merkantylnie regulowany ustąpił. Bez człowieka nie ma pracy i własności. Za Polanyi-em zapytajmy, czy praca ludzka jest towarem? Czy ziemią, dobrami natury możemy dysponować bez skrępowania, korzystając z pieniądza, którego status pozostaje mglisty. Ku czemu, dla realizacji jakich celów, zgodziliśmy się na państwo? Kto dopuści władczą kontrolę ludzi, traktując ich jako oderwaną od godności człowieczeństwa siłę roboczą? Nie wszystko jest na sprzedaż, nie wszystko ma swą cenę. 

My sobą nie handlujemy i nie rodzimy się dla zbytu, bo człowiek nie jest towarem. Ślepa wiara w spontaniczny postęp, siłę rewolucji innowacyjnej, fanatyczne zapatrzenie w cudotwórcze skutki przemian społecznych, wywołane nowym ładem, bez wątpienia trzeba kontrolować. Wszystko jest oczywiste, gdy znasz odpowiedzi. Mikołaj Kopernik powiedział: „wiedzieć, że wiemy, co wiemy, i wiedzieć, że nie wiemy, czego nie wiemy, to prawdziwa wiedza.” 

Państwo może wykorzystać zdolność tworzenia pieniądza i zaryzykować realizację idiotycznej idei, choćby wdrożyć wolę wygrania konkurencji poprzez wojnę. Państwo ma siłę egzekucji podatków oraz tworzenia przepisów, reguł gry, i jako takie nie podlega wyborom obywateli, którzy pośrednio decydują jedynie o swych przedstawicielach, by w okresie międzywyborczym niemo przyglądać się wiadomościom. Bądźmy pewni, że pozostawiając swobodę partiom, nie uruchamiamy autodestrukcyjnego mechanizmu. Parcie w stronę bezgranicznych i nieuregulowanych przemian społecznych może być obciążeniem zwykłych ludzi, bądź ich wnuków. 

Państwo wkraczając w gospodarkę znosi kolejne bariery. Czy nowy ład zaneguje dotychczasowe funkcje pieniądza? Cyrkulacyjną, tezauryzacyjną i mierniczą? Dodając zarządczo – dyscyplinującą? Państwo może pieniądzem kontrolować i modelować zachowania ludzkie. Nie pytam, czy zechce, zastanawiam się jedynie, kiedy tak zrobi, choćby poprzez likwidację gotówki i monitoring obiegu kryptowaluty, będącej równocześnie talonem dostępu. 

Czy przyszłość będzie podobna do przeszłości? Znamy wizję świata indyka Taleba. Każdy ma swój czwarty czwartek listopada. Dla jednych moment jest tym wyczekiwanym dniem a drudzy są uroczystości Dziękczynieniem. Kto będzie beneficjentem nowego ładu, a kto ze starego porządku zamiecionym będzie w kąt historii? 

Stwórcy powiodło się stworzenie raju ze słowa, potem o kolejnych sukcesach dzieje ludzkości milczą. Propagandyści mawiają. Jeśli mówisz do wszystkich nie mówisz do nikogo. Braci małych firm. Nie da się kontrolować czegoś czego nie można zmierzyć. Urząd Skarbowy, ZUS, GUS, KPRM, Parlament wszystkie te instytucje i organy nic o nas nie wiedzą, ich silosy danych są dziurawe i zatęchłe. Siedzimy w jamach karmiąc się nadzieją graniczącą z pewnością, że mnie nie dojadą, nagonka na innych się zasadza. Jestem sprytny i przebiegły, siedząc cicho, wszystko przetrwam szczęśliwym. Oczywiście. Konformizm i koniunkturalizm statystycznie prowadzą do wygranej. 

Mam wizję, może koszmar? Rząd poprosił sygnalistów by za srebrniki podpowiedzieli, jak zebrać bakszysz solidaryzmu społecznego z rynku. Jestem państwowcem, bezinteresownie pomogę i śpieszę donieść. Oto rekomendacje nowych ładnych danin publicznych, przecież podatków nie wprowadzimy, jak też ich nie podwyższymy, co zapadło mi w pamięć w trakcie kampanii wyborczej. Zechciejmy proszę:

  • wprowadzić VAT na każdą formę wynajmu i dzierżawy nieruchomości, zarówno rolnej jak i zabudowanej, w tym na cele mieszkaniowe, wiedząc, że nie ma okazjonalnego wynajmu lecz świadoma działalność dochodowa;
  • opodatkować podatkiem obrotowym, typu PCC, wszelkie umowy licencyjne i franczyzowe z transferów praw do znaku, wiedzy lub dostępu do biznesowej kultury organizacji;
  • zadekretować w każdym patencie swoistą złotą akcję Skarbu Państwa, gwarantującą udziały w przychodach, nie pomijając oczywiście nałożenia podatku obrotowego na zbycie i oczywiście naliczanej od wartości dodanej, pobieranej z korzyści płynących z wynalazku;
  • oczywiście nie budujmy warstwy społecznej, która stroni od pracy i żyje z kapitału, czas przywrócić powszechny podatek spadkowy, początkowo z ulgą by jego zapłatę można było odliczać od prawa własności, niechaj wdowi grosz nie kłuje w oczy eksmisjami;
  • w covidowych tarczach zgrabnie zaszyte jest prawo państwa do wywłaszczenia firmy za długi. Koncept i wzorzec są. Proponuję by państwo miało w każdym przypadku prawo do części sukcesu, także gdy wykształciło obywatela lub wsparła jego działalność grantem lub dotacją. Państwo się stara i mitręży, a gdy podmiot zwycięży My nic z tego nie mamy – wstyd i szkoda. 
  • dążmy do podziału zysku wspólnego a ryzyko przenieśmy na  przedsiębiorcę złego. PFR i inne instytucje typu BGK trzeba wyposażyć w przymioty venture capital. Państwo nie tylko ponosi knightowską niepewność, nieobliczalne ryzyko, lecz naprawia błędy rynku a także wkrótce będzie liderem innowacyjności w skali makro. Podziw, czapki z głów i do zbiórki środków na ten szczytny cel, odmaszerować. Jakoś to będzie i mniejsza o jakość. Znamy i wyobrażamy człowieczo na rysunku trójkąt Penrose’a, który jak wiemy nie istnieje. Źli ludzie twierdzą, że zwycięzcę nominuje państwo a przegrani wskazują na nie jako źródło swych niepowodzeń. Rozproszmy, bądź usuńmy ryzyko, kolektywizując jednoczenie dochody. 

Po co są firmy, w szczególności przedsiębiorstwa prywatne? Dla zysku, źle. Dla utrzymania bądź wzrostu zatrudnienia lepiej, jednak na takich niesymetrycznych warunkach, wstyd. Rozmawiajmy, jak pracownikom przychylić prawa do decydowania i udziału w zyskach. Zdaniem polityków działamy dla podatków, bo celem jest redystrybucja, jednak, póki nie ma rządu światowego, korporacje uchylając się przed płaceniem danin publiczno-prawnych, dorównują siłą państwom niebędącym mocarstwami. Współcześni inkluzyjni społecznicy wytykają, że tropizm firm na wartość rezydualną jest zgubny i wywodzi się z chciwości. Wchodzimy w bifurkację. Działamy dla marki i/lub dla wytworzenia dobra? Czy to musi być prywatne? Państwo, Państwa zdaniem, da radę?

Siła mięśni zwierząt pociągowych też jest odnawialna. Niechaj ta uwaga wzbudzi namysł co z efektem de-skilingu, czyli obniżaniem się kwalifikacji ludzi, którzy, nie nadążają z kompetencjami i są ofiarami postępu technicznego. Dochód gwarantowany i nieograniczony dostęp do rozrywki są rozwiązaniem na dzisiaj. Jutro postawmy pytanie czy wszyscy muszą się rodzić, stwórzmy swój wspaniały świat. Łatwiej się robi to co się kocha i lepiej jest decydować aniżeli być decydowanym. Z Mrożka: „człowiek myśli sobie to i owo, ale jednak najczęściej to.” „może byśmy tak coś zasiali.” Indyka przed Dniem Dziękczynienia trzeba oskubać. Misie lubią miód a kto kocha niedźwiedzie?

Witold Solski