Witold Solski„Nie ma lepszego organizmu do organizacji życia niż państwo” (twierdzi Mateusz Morawiecki ustami swych doradców). Państwo już nie rozumiane jako „Ja”, nie rozumiane jako ludność, lecz pojmowane jako instytucja nadrzędna, wywyższona ponad społeczeństwo. Czy (ten) pogląd premiera Mateusza Morawieckiego może być nam przedsiębiorcom bliskim i czy mimo zgrabnych słów przyjaznym?

Premier i maoiści

Premier skreślił przedmowę do „Przedsiębiorczego państwa”, książki Marianny Mazzucato. Uważna lektura wstępu i zrozumienie poglądów ekonomistki z Uniwersytetu z Sussex pozwala postawić diagnozę, że wraz z Nowym Ładem odbudujemy stary bałagan kolektywizmu, tym razem z ludzką twarzą, będącą wspomnieniem horroru sprzed solidarnościowej reformy socjalizmu.

Biznes uczy sztuki przewidywania koniunktury i potrzeb klientów. Dlatego właśnie przewiduję, że ogłoszony wkrótce przez koalicję PIS, Solidarnej Polski i Porozumienia Program „NOWY ŁAD” będzie nowoczesną wersja etatyzmu.
Wątpliwej jakości paliwem dla obecnego rządu są idee Jarosława Kaczyńskiego, które doskonale współbrzmią z konceptami takich naukowców jak: Ha- Joon Chang czy Justin Yifu- Lin, który to twierdzi na przykład, że („kopiowanie sowieckiego modelu gospodarki przez Mao było mądrym i praktycznym rozwiązaniem”.) (1.)
Tak, teraz Azja. Jednak po kolei.

Etatyzm jest afrodyzjakiem dla wielu polityków. Pozwala na gigantomanię i wznoszenie pomników za życia, powstałych z ogromnych inwestycji, często chybionych. Etatyzm uzasadnia często wywłaszczenia i upaństwawianie całych branż, czy sektorowych dziedzin gospodarki. Historia zna liczne przykłady, jak różnie określany etatyzm, najczęściej jednak jako „coś całkiem nowego”, dybie na indywidualne i zbiorowe wolności obywatelskie.

Zachłyśnięci narkotykiem etatyzmu władcy są przekonani, że gospodarką można rządzić w sposób dowolny, a ona jak nałożnica będzie im ulegała. Co więcej, etatyzm był/jest instrumentem polityk imperialnych mocarstw wobec swych terytoriów zależnych, a niektóre z państw mniej rozwiniętych stosują go jako drogę na skróty do dobrobytu.
Najwięcej pozytywnych przykładów tzw. sukcesów widzimy w okresach wojny i/lub przesileń międzynarodowych bądź społecznych.

Nowy Ład jako mobilizacja przed konfliktem

Skoro zdaniem apologetów nowego ładu (jeszcze z małej litery), można utożsamiać cele Państwa z celami doskonałego przedsiębiorcy, to obierzmy drogę protekcjonizmu (- mówią twórcy nowego ładu). Ale jak zaradzić prawdzie z doświadczenia, że wydawanie nie swoich środków, na nie swoje cele, jest źródłem wielu pomyłek, nie tylko z powodu braku odpowiedzialności?

Decyzje podejmowane przez urzędnika osadzone są w krótkookresowej perspektywie i wyradzają się z rachunku ekonomicznego, preferując bierność, mierność, brak ryzyka i konformizm.
Inne roczniki, te kształcone na poziomie podstawowym jeszcze w minionym wieku, twierdzą, że etatyzm jest bliski pojęciowo interwencjonizmowi. Logos państwa inspiruje, mobilizuje, przeciera szlak, unosi ogromny ciężar lidera, innowatora i inwestora.
Marzenie tyleż cudne co wielokroć fałszywe. Państwo nie zna ceny pieniądza, dla państwa czas nie istnieje, państwo nie ryzykuje, gdyż samo ustala zasady gry i metody rozwiązywania sporów.

To, że państwu niekiedy coś się uda nie oznacza, że zawsze mu się udaje. Państwo nagina zasady (a bywa, że łamie), i działając w ten sposób, być może nie wytwarza jeszcze anarchii, lecz już psuje rynek i kastruje ludzki zapał.

Przewaga oparta na oszustwie jest krucha. Pandemia zapanuje, gdy zafałszujemy alokację środków, zburzymy dystrybucję i odkleimy od rzeczywistości ceny. Takie są skutki, gdy w życie narodu wkracza państwo, które w grze w gospodarkę ma nieśmiertelność i bezkarność z tytułu błędnych decyzji, lub braku konsekwencji z powodu zaniechań, np. legislacyjnych.

Państwo w etatyzm, w nowy ład, może wkroczyć poprzez nacjonalizację, czyli upaństwowienie ostatnio nazywane repolonizacją (choć przypomina to bardziej budowę krain rad i powszechnej radochy). Inną drogą państwa, tę bardziej podstępną jest budowa własnych firm, opartych na kapitale państwowym oraz na przyjęciu zasady nadrzędności interesu Skarbu Państwa nad regułami gry rynkowej. Egzemplifikacją jest bezspornie ORLEN, który rozpycha się bez pardonu, mając wszelkie cechy monopolu i oligarchy politycznego.

Z całą mocą trzeba podkreślić, że państwo może mieć własność, choćby tę pozyskaną po przekształceniach ustrojowych, jednak czym innym jest bierne korzystanie z majątku, a czym innym używanie własności publicznej w połączeniu z brakiem oceny i weryfikacji skutków prowadzenia działalności gospodarczej.

Katastrofa po latach

Etatyzm, interwencjonizm, New Deal, nie jest ani socjalizmem ani też kapitalizmem. Petryfikuje reguły mozolnie i bezgłośnie, a swe zgubne skutki prezentuje po czasie. W okresach kryzysowych, w szczególności w czasach wymagających poświęceń, połączonych z wyrzeczeniami i spadkiem poziomu życia, często pozwala poświęcić dobra materialne dla uratowania, choćby chwilowo, wspólnotowości.

Scentralizowane państwo, nie bez przyczyny, kojarzone jest z merkantylistycznym protekcjonizmem. Wiemy z lekcji historii, że w XIX wieku politykę finansowania państwowych inwestycji centralnych prowadziły Prusy, Rosja i Austria, co doprowadziło je do porażki w I wojnie światowej.
Może mentalnie niektórzy z naszych najstarszych polityków (na przykład Pan Jarosław Kaczyński) z sentymentem spoglądają w kierunku wspomnień imperialnych zaborców? Po nacjonalizacji z reguły państwo, jako właściciel, dąży do maksymalizacji zysku, monetyzacji renty monopolistycznej, w miejsce wprzódy obowiązującej zasady budowania maksymalnego dostępu do dobra jak największej z możliwej rzeszy ludzi, czyli nas konsumentów.

Edukacja w tym samym czasie zaszczepia model myślowy o istotnej funkcji państwa jako gwaranta rozwoju gospodarczego. Przypomnijmy sobie peany szkolne o Centralnym Ośrodku Przemysłowy i o budowie portu w Gdyni. Rozwój sanacyjnej Polski okupiony był głodem, biedą i bezdomnością oraz zakończył się we wrześniu ‘39 gospodarczą i militarną katastrofą.

Pod koniec minionego wieku modna była idea budowy gospodarki trójsektorowej. Przejmowanie schyłkowych branż przez rząd miało łagodzić złe nastroje ludzi, którzy byli ofiarami zmian. Nadal brakuje opracowań badających skuteczność i koszty ochrony pracowniczej, w procesie nacjonalizacji przemysłu wydobywczego w Anglii lub przemysłu samochodowego we Francji.

De-etatyzacja Frankensteina

W okresie odwilży masowo wprowadzano formuły de-etatyzacyjne. Dziś komuś zaczęło to przeszkadzać, czyżby dlatego, że ma się odrodzić Frankenstein socjalizmu z nową, ludzką twarzą? W oczach tego potwora prywatyzacja okazuje się oczywiście drapieżna i oczywiście oparta na korupcji politycznej, a zatem musi stać się wyrzutkiem i bękartem, gdyż miłość i troska władców kieruje się w stronę etatystycznej repolonizacji, czyli wszechwładzy państwowego Frankensteina.

Japonia, Tajwan, Korea Południowa, współczesne Chiny są na zauważalnej ścieżce wzrostowej od wielu lat. Bezspornie obowiązuje tam silny interwencjonizm i duży udział państwa w gospodarce. Czy jest to związek przyczynowo – skutkowy, czy jedynie sama korelacja – pozostaje poza szeroką dyskusją naukowców. Populistyczni, krótkowzroczni i nie douczeni politycy jednoznacznie wskazują na te przykłady, jako pozytywne skutki oddania im władzy nad ludźmi i prawami ekonomii.

Deal z Nowym Ładem

Nowy Ład jako hasło, i chyba nie tylko, świadomie nawiązuje do programu NEW DEAL z USA sprzed blisko stu lat. Amerykańska reforma zapoczątkowana była wielkim kryzysem, skończyła się kryzysem i zaowocowała II wojną światową, by w końcu osiągnąć zwycięstwo i uznanie historyków i nauczycieli młodzieży.

Państwo dało biednym ludziom okruchy bezpieczeństwa i zrównało nierówności odbierając dobra klasie średniej. Wielu największą przykrość sprawia lepszy los sąsiada. Gdy mi źle, wolę od pracy i wysiłku modły, by bliźniemu się pogorszyło.

Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w czasie jednego pokolenia po podporządkowaniu sobie Meksyku i Kanady, będąc beneficjentem zwycięstwa w II wojnie światowej stały się globalnym mocarstwem. Cenę amerykańskiego populizmu opłaciły podbite ideologicznie hasłami demokracji i mocarstwowości hegemona inne społeczeństwa.
Społeczeństwo wybierając trzykrotnie F.D. Roosevelta potwierdziło, że akceptuje odejście od wymienialności dolara na złoto i przyjęcie w obiegu gospodarczym pieniądz fiducjarny. Przemiany społeczne oparto na zaufaniu do rządu, wybory wygrywano dzięki głosom tych obywateli, którym zdewaluowano, czy okrojono część społecznych oszczędności.

Gwałtownie wrosły transfery finansowe dla bezrobotnych i nieudolnych. Program opieki socjalnej poszerzony został o płacę minimalną, o prawo do pewnej emerytury i wprowadzeniu obowiązkowych ubezpieczeń, tzn. oskładkowania pracy. Wzmocniono związki zawodowe. Rozpoczęto wielkie budowy infrastruktury by „drukowane” środki pieniężne nie rozregulowały nadmiernie cen. Rolnikom nakazano zmniejszenie produkcji roślinnej i zwierzęcej. Przedsiębiorcy dla swego dobra musieli zawierać porozumienia z rządem co do prawa pracy, cen i ilości wytwarzanych przez siebie dóbr. Zatroszczono się o ochronę przyrody.

Choć lud jeszcze nie był w pełni świadomy, zatem postanowiono, że część pomysłów i idei wprowadzić trzeba poprzez zakazy i przymusy. Suweren nie zawsze nadąża za wizjonerem. Często uradowany pomysłodawca, mentalny beneficjent rewolucji, skandujący na wiecach i w sieci hasła poparcia, kończy jako pomiot historii na wysypisku naiwnych idiotów.

Wyszło, jak wyjść miało – śmiało. Zwycięzców się nie sądzi, lecz stawia im pomniki. Przegrani giną biologicznie i w niepamięci.

Polski Nowy Bałagan

Nowy Ład obudowany zostanie hasłami i będzie wyświetlany w medialnych prezentacjach, oraz jako slajdy wyświetlanych neonów gadających głów polityków, którzy opanowali sztukę komunikowania przekazu dnia z pamięci, także w świetle kamery.

Politycy i grantowi naukowcy oraz media głównego nurtu, jako uczestnicy wpisani w przyszły podział łupów, powiedzą i przekażą opinii publicznej wszystko, co będzie trzeba powiedzieć. Globalna gospodarka rozpoczęła grę w kasynie życia. Niektórzy z uczestników mają po kilka żyć i kilka awatarów, będących substytutem realnej postaci.Tylko nieliczna grupa, znikoma część gry ma nieograniczony dostęp do żetonów.

Projekt odbudowy Europy, w trakcie oraz po ustaniu pandemii preferuje organizmy, które dopuszczono do ekscentrycznych źródeł finasowania. TLTRO (ukierunkowane dłuższe operacje refinansujące), to niestandardowe narzędzia polityki pieniężnej. W jej ramach korporacje, giganci, wybrane banki i fundusze uzyskały dostęp do finansowania bez kosztów. Obligacje emitowane na dziesiątki miliardów Euro z wykupem, datą zapadalności, niekiedy ustaloną na kilkanaście lat, oprocentowane są dla wybranych na poziomie 0 procenta.

Całe szwadrony helikopterów, które mogą zalać deszczem kasy ogromne połacie rynku już nadlatują. Darmowe pieniądze, dodruk pustych środków, pozyskanych bez odpowiedzialności, zezwala gigantom na przelicytowanie każdej z małych firm, które ubiegać się mogą o kredyt sprzedawany z kilkuprocentowym oprocentowaniem i dodatkowo zaasekurowanym całym własnym majątkiem, z opcją przejęcie przedsiębiorstwa w razie problemów ze spłatą.

Tak powstały silny dodatni efekt bogactwa zwiększy nierówności. Wkrótce zauważymy deflację długu. Efekt spłacania się obligacji automatycznym wzrostem wartości aktywów sprzyjać będzie najbogatszym, tym, którzy środki i możliwości mają otwarte. Na poziomie rynków realnych, na którym funkcjonują misie dojdzie do akumulacji długów, bo taka jest konsekwencja ujemnych stóp procentowych. Innymi słowy bogaci będą bogatsi i biedni staną się ubogimi. Wystąpi transfer majątku. Wywłaszczenie przez lockdown. Bracia i Siostry jesteście wiedzeni na targ. Strzyże się owce nim przekroczą bród.

Państwo rules!

Finalnie na rynku pozostanie państwo, korporacje i proletariat oraz prekariat. Zniknie klasa średnia. Małe firmy popadną w pełną zależność, aby przeżyć wyzbędą się własności stając się agentami pracującymi na instytucjonalnego mocodawcę.

Dla wielu będzie to oznaczało de facto niewolę w systemie. Tak zaprojektowane wyzucie ludzi z własności, to planowana dekonstrukcja kapitalizmu. Początkowo zabierze się oszczędności, których siła nabywcza się skurczy. Potem ograniczona zostanie lub w pełni zakazana gotówka. Ostatecznie waluta elektroniczna powiązana zostanie z inwigilacją i śledzeniem, poprzez system motywacji i opłat sankcyjnych, i z wykorzystaniem implementacji edukacji poprawności społeczno – politycznej.

Demokracja przeistoczy się w totalitaryzm elit. Nastąpi uzależnienie się społeczeństwa od państwa i od elit. Takie skutki niesie systemowa eliminacja klasy średniej. Po przedsiębiorcach na prokrustowym łożu legnie biurokracja. Dlatego uwaga, Misie – nadciąga cierpienie ludzi i rzeź szans.

Nowa koncepcja

Proponuję porozumienie mimo Rady Dialogu Społecznego. RDS, to kółko wzajemnej adoracji, w którym w teatrze cieni finansowanym groszem publicznym, troską i losem małych firm nikt się nie splami. My, maluchy, walczymy o byt. Nie dano nam sposobności lobbowania o swój los.

Mikroprzedsiębiorcy są politycznie ubezwłasnowolnieni. Jest nas kilka milionów a kilku set partyjniaków zakazuje nam pracy i licytuje nasze firmy, rzucając w nas siłą aparatu państwa sankcję więzienia włącznie. Samozatrudnieni są nawozem i firewallem Covidu. Zmagamy się z rzeczywistością by wyżywić naszych bliskich i zapewnić pracę i płacę swoim pracownikom. Dostarczamy dobra na lokalne, realne rynki. Walczymy ze zniewoleniem biurokratycznym. Niesiemy krzyż sprawozdawczości.

Tymczasem państwo nas niszczy egzekwując takie same obowiązki jakie nakłada na korporacje. Widzimy rażącą asymetrie w dostępie do decydentów.

Dość udręki. Reset wyłaniający się z zarazy wpycha nas w niewolnictwo i dyktat państwa. Nowy Ład obnaży swe oblicze, gdy spod polichromii haseł wynurzy się chciwość socjalizmu, (czy nawet resowietyzmu).

Siostry i Bracia pracodawcy, przy majstrowaniu z tarczami wszyto zapisy, że zapłata za zakaz chodzenia do pracy może być egzekwowana, gdy państwowy organ wykaże wasze uchybienia. Gdy komornik nie uzyska wszystkiego w egzekucji, państwo zechce, a może, przejąć własność Waszych firm. Waszym szefem i właścicielem, być może, będzie polityk, albo jakaś kolektywistyczna wspólnota nieudaczników.

Dlatego postuluję:

Dla samozatrudnionych i małych firm zatrudniających do 10 pracowników, przy przychodach rocznych niższych od 44 milionów złotych:

  1. Dobrowolny ZUS składki ubezpieczenia społecznego,
  2. 2. Dowolność rozliczenia straty jednorazowo, w pełnej wysokości, do 10 lat od jej poniesienia.
  3. Odpłatność ryczałtowa, od Skarbu Państwa za każdą składaną deklarację, druk sprawozdania nałożoną jako obowiązek na mikro przedsiębiorcę.u
  4. Wpisywanie jako koszt, jednorazowo wszystkich wydatków w pełnej wysokości, bez tabeli amortyzacyjnej i/lub bez uszczupleń stosowanych dla środków transportu, bądź inwestycji w toku lub wydatków na innowacje.
  5. Księgowanie zdarzeń gospodarczych w zgodzie z indywidualną interpretacją Izby Skarbowej w pełni zwalnia z konsekwencji zmiany mody podatkowej.
    Taka oto jest „Piątka Solskiego„.

A Nowy Ład, jak wszystko co odgórnie tworzone jest przez polityków, z powodu ich nieudolności i tak w końcu trafi szlag. Władcy grają dla własnej korzyści i chcą narzucić zgodę, tzw. umową społeczną, żebyśmy to My ponieśli tego konsekwencje i żeby Oni pozostali bezkarni.

Godzicie się na to?

WITOLD SOLSKI

(1) Justin Yifu Lin – „Demystifying the Chinese Economy”