Covid TarczaFlara ćwiczebna 23 XI – oby się przyjęła bo parlamentarzyści są prawie zgodni, że po co władzę denerwować, niech się partia cieszy … brakiem odpowiedzialności.

Materiał odnosi się do zmian przepisów Covidowych, czyli rękojeści tarczy.

Władza robi sobie dobrze. Suweren ma być posłuszny. Na kilkudziesięciu stronach przepisów w istocie znajdujemy regulacje wzmacniające biurokratów. Ustawodawca uchwalił zgodę, na wejście do polskiego systemu zdrowia, lekarzy i dentystów z dyplomami z krajów z poza UE. Wojewodowie mogą działać jak w czasach ogłoszonej klęski żywiołowej.

Wprowadzono ustawowy nakaz maskowania twarzy czym potwierdzono wadę prawną dotychczasowych regulacji. Wprowadzono obowiązek poddania się badaniu, konieczność odbywania kwarantanny w wyniku decyzji i nakaz powszechnego szczepienia się (jak nie – to felczer może użyć pasów i zaszczepić, takie czasy). Wprowadzono na poszczególny grupy zawodowe, w tym studentów nauk medycznych, obowiązek podjęcia nakazanej pracy. Wymuszono na przedsiębiorcach składania oświadczeń o przestrzeganiu zasad sanitarnych pod rygorem zwrotu przyznanych świadczeń z odsetkami oraz z sankcją karną za nawet nieświadome uchybienia.

Coś się kojarzy? Jakiś nadzwyczajny stan? Skojarzenie poprawne, ale maskowane przez władze: a to „kwarantanną narodową”, a to „solidarnością”, a nawet „odpowiedzialnością społeczną” (100 dni odpowiedzialności, a potem się zobaczy). Maska ma odwrócić uwagę od tego, co najważniejsze: odpowiedzialność, owszem, ale w sensie materialnym, by się za różne przymusy należała, gdyby zamiast coraz dziwaczniejszych rozwiązań, wprowadzono stan nadzwyczajny właśnie, stan klęski żywiołowej, choćby z tego powodu, że rządy są żywiołowe – nieprzewidywalne.

Tymczasem o wsparciu, rekompensacie, odszkodowaniach, za zakaz pracy i nakaz nie prowadzenia działalności gospodarczej, ustawodawca milczy – może się uda wykorzystać i nie zapłacić L.

Słów kilka o tzw. tarczy, czyli o tekście, który z pewnością się wiele razy zmieni i odmieni los wielu ludzi, z czego wielu na niekorzyść, a części stworzy iluzję nadziei.

Glosa nasza nie jest konsultacją, uzgodnieniem czy polemiką. Tak sobie piszemy na Berdyczów, tak jak politycy, z pozorowanymi konsultacjami, stawiają kabałę.

Nie opierajmy się na slaktywiźmie, dzisiaj nie sposób przesądzić, jaki kształt przybiorą przepisy, gdy zostaną opublikowane w przyszłym roku. Rekompensatę mają otrzymać niektóre z branż z enumeratywnie wymienionymi numerami PKD. Inne pokrewne bądź powiązane już nie „bo co Pan zrobi, że nie mamy Pana płaszcza?”. Spadek obrotów, dość luźno powiązany z dochodem musi być istotny, co tłumaczone jest, że warto pomóc mniejszej ilości firm, aby tylko nie zwalniały i przetrwały. Te organizmy, które już szanse mają liche, bądź zdaniem polityków nie rokują zbyt mocną zależnością z poziomem zatrudnienia, niechaj usychają. Jak powiadamy, trupy firm długo stygną.

W każdym razie pomoc pobrana z naruszeniem prawa, które będzie interpretowane przez urzędników, będzie zwracana z odsetkami i z sankcją karną. Nad wszystkim czuwać ma ZUS, który mimo, że jest jedyną nowoczesną i zinformatyzowaną instytucją w Państwie, ponownie pełnić ma rolę egzekutora i posłańca złych wieści. Rządzenie polega na podejmowaniu decyzji, niekiedy decyzji złych, lecz mniej złych niż losowo.

Ludzie wiele zniosą, gdy władza zachowa trzy zasady. Po pierwsze, przyjęte procedury muszą być transparentne, bezpieczne i wyjaśnione. Po drugie, koniecznie trzeba nakreślić wizję i strategię obraną za kluczową i uszanować konsekwencje każdych indywidualnych uwarunkowań psychicznych i emocjonalnych, nawet gdy zlewają się one w kakofonie różnic. Decyzje władzy muszą być, w końcu jako trzecia zasada, czytelnie komunikowane. Rząd musi okazać suwerenowi zaufanie i uszanować godność wyborcy, który pomiędzy aktem głosowania, oczekuje uznania własnej godności.

Dyktat i bufonada prędzej czy później wywołają erupcje bezrefleksyjnego kompulsywnego buntu. „bo tak się właśnie kończy świat, nie hukiem a skomleniem” (Eliot)