Strajk przedsiębiorców

To nie jest bunt społeczny a desperacja wykluczonych. Strajk przedsiębiorców polega na pójściu do pracy. Ponoć zabrania się zabraniać. Tytułowa analogia i przypomnienie stanu wojennego jest jedynie figurą. Nikt w Polsce nie jest juntą wojskową, która będzie strzelać do robotników. Przywołanie słów barda „wejdą – nie wejdą” służy wskazaniu zagrożenia. Jesteśmy na kursie i na ścieżce. Grozi nam bunt społeczny, który z sieci, mediów, saloników wyleje się na ulice. Trwanie w konfrontacji może, oby NIE, doprowadzić do zamieszek a być może do użycia sił porządkowych nie tylko z patrolowym uzbrojeniem. Starcia społecznego ludzi z ludźmi nikt nie wygra. Nie mamy wroga zewnętrznego. Nie budujmy sobie sami wroga dwojga plemion. Ustąpmy proszę, zauważmy przyszłość, uszanujmy siebie dzisiaj i chciejmy siebie jutro. Apeluję do interesariuszy dialogu społecznego.

Współczesnym Albinem Siwakiem władzy ze strony ludu pracującego, czyli samozatrudnionych i misiów, jest koleś z pyszałkowatym uśmieszkiem prostaka, z łapami nie nawykłymi do pracy w kieszeniach, o obyciu upewniającym, że z kulturą, nawet paryską z placu Pigalle, nie wiele miał wspólnego. To On, będąc sowizdrzałem z brzytwą, chłepcząc melasę wywraca stolik. To obraz działacza żerującego na innych.

Władza mocująca się z ludźmi czynu, przywykłymi do ciągłej walki z przeciwnościami losu, musi przegrać.

Minister OSA bzyka, że będzie żądlić

Osa w przyrodzie jest szkodnikiem. Bytuje obok skupisk ludzkich i żeruje nakłuwając owoce, za młodu żywiąc się przeżutymi pędrakami. Osa pospolita ma ostrzegające żółto czarne ubarwienie, jej ukąszenie dla człowieka jest bolesne, lecz trwałe skutki dotykają jedynie osobniki wrażliwe na uczulenie.

Obyśmy nie zostali bękartami kłótni i głupoty

Figura dystansu społecznego, maski szczelnie zasłaniającej usta i nos, osadzonej na uszach przypomina trzy małpy, które nie słyszą, nie widzą i nie mówią. Chcemy byśmy byli mądrymi małpami Mizaru, które unikają zła. Co innego wiedzieć, co innego znać. Stajemy się wobec siebie, głusi, ślepi i niemi, czyniąc sami samo zło.

Nie chcemy stanąć TU, gdzie dawniej stali ONI. Nie o władze idzie. Jeszcze. Sprawy doszły tak daleko, że dalej już nie idzie.

Budujemy Golema, Trybuna ludowego

Wyczekiwany samowolny despota może nie świadomie wzorować się na krwawych buntach i rebeliach, podczas których tłuszcza grabi, gwałci i kaleczy. Czy chcemy rzucić się sobie w objęcia, czy też rzucimy się na siebie z pięściami? Jeśli nie wiemy, do której relacji jest bliżej, pozwólmy sobie na odrobinę luksusu – wolność i odpowiedzialność.

Siostry i Bracia z budżetówki

Nam nikt pensji nie wypłaca. Mamy rodziny i pracowników, za których jesteśmy odpowiedzialni. Nawet, gdy dotyka nas zakaz pracy, to koszty stałe i spłaty kredytów nie są anulowane. Wielu z nas nie tylko biednieje, a gwałtownie popada w ruinę i długi. Są wśród nas tacy, którzy otwierają biznesy z głodu. Są Wśród nas i tacy, którzy ostatni wdowi grosz i ślubną koszulę przeznaczą na walkę o swoje prawa, tylko prawa. Prawo do pracy, prawo do własności, prawo do wolności. Nie pozwólcie rzucić nas na pożarcie zarazie.

Kto w Polsce decyduje?

Suweren, Covid19, Przypadek, Nikt, bo politycy dzierżą jedynie znamiona władzy? Nie należy mylić morału z prawdą. Dobro zmieszane może stać się złem. Dobra ziemia, z dobrą wodą łącząc się, stają się złym błotem.

Pozwólcie nam pracować.

WITOLD SOLSKI.

Witold Solski