Rewolucja przemysłowa obok epoki wynalazków ściśle związana jest z węglem, z energią napędzającą maszyny a pochodzącą ze spalania kopaliny. Mogliśmy odsunąć się od wody i koła nią zasilanego. Silniki spalinowe i elektrycznie pozwoliły na miniaturyzację urządzeń i ich wygodniejsze użytkowanie. Bifurkacja Tesli i Edisona ukierunkowała model rozwoju sieci elektroenergetycznych i zasilających je elektrowni.

Teraz chcemy mieć energię we wiaderku – przy sobie bez uzależniania się od pajęczyny cywilizacji. Myśląc o ochronie środowiska pchamy rozwój w stronę elektro mobilności. Trwają prace nad wiaderkiem na energię. Co wiemy o bateriach, o ogniwach? Akumulator litowo – jonowy zasila nasz sprzęt elektroniczny a w zestawach napędza pojazdy elektryczne. Jeszcze nie jest to rozwiązanie tanie ale postrzegane jest jako ekologiczne. Czy aby na pewno prawidłowo? Jaki jest czas życia baterii litowej? Co z ich utylizacją w przyszłości gdy wiemy, że są to układy eksportujące zanieczyszczenia w czasie na obszar ich ostatecznego składowania. Koszty recyklingu i utylizacji są niedoszacowane i opinia publiczna w tej kwestii pozostaje niema. Inteligentne domy i urzędy oraz budynki użyteczności publicznej kwalifikują się do korzystania z energii ogniw rozproszonych, dużych gabarytów, opartych na wanadzie. OZE swoje uzasadnianie ekonomiczne czerpie ze spekulacji certyfikatami zielonej energii. Innowacyjność to zdolność przedsiębiorców do wdrożenia i zastosowania wynalazków w produktach, które są odpowiedzią na istniejący bądź wzbudzony popyt społeczny na rynku. Czy nie czas dostrzec, że gospodarka 5.0 oprze się na energii pozyskiwanej z silników napędzanych wodorem. Nauka to wie, przedsiębiorcy są poinformowani z treści dostępnych w sieci a decydenci zechcą podzielić się szczegółami własnych wizji implementowanych społecznie w głoszonych programach postępu – rozwoju kraju. Tego się demokratycznie nie przegłosuje. To są decyzje przynależne do sfery merytokracji. Zwieńczeniem, jak uczy historia, jest suma społecznych kosztów  ciągnionych, zerkających do portfeli każdego z MiŚ-ów z apetytem do opodatkowania.