Konopie przemysłoweKonopie przemysłowe, to świetny przykład z lekka schizofrenicznej polityki gospodarczej naszego państwa, o czym z zapałem dyskutował dziś (5.02.2020)  także poseł Liroy Marzec podczas spotkania Stałej Podkomisji ds. Biogospodarki i Innowacyjności w Rolnictwie z producentami i przetwórcami konopi. Inicjatorem spotkania w Sejmie był poseł Jarosław Sachajko, który dzielnie wspiera producentów w walce z taką instytucją jak GIS, czyli Głównym Inspektoratem Sanitarnym.

Konopie to biznes, o czym wiemy od dawna, bo Polska potęgą była kiedyś w tej dziedzinie i basta. Niestety, choć jeszcze w latach 60-tych byliśmy konopnym potentatem, to plastik i tani import juty wykończyły rodzime konopie jako włókno przemysłowe. Dopiero w ciągu kilku ostatnich lat odrodził się konopny ruch producentów i przetwórców, którzy traktowani są przez ministerstwo gospodarki jak podmioty gospodarcze, a przez Główny Inspektorat Sanitarny jak dostawcy narkotyków.

Nie wdając się w szczegóły, z jednej strony można zarobić, a z drugiej – oberwać. A wszystko z powodu niespójnych przepisów dotyczących przetwórstwa konopi i wprowadzania do obrotu suplementów żywności, a także – tu uaktywniła się Komisja Europejska – „nouvelle food„. Ta ostatnia stwierdziła 20 lat temu, że konopie, w tym liście, kwiatostany i nasiona są odwiecznym elementem europejskiej diety, a w roku 2019 stwierdziła coś zupełnie odwrotnego, z czego wynika niejasność przepisów dotyczących konopi jako środka spożywczego.

Jest na czym zarobić – i to zarówno jeśli chodzi o areał powierzchni w Polsce, biodywersyfikację, rosnącą modę na konopne wyroby i konopną żywność a także przemysł samochodowy, kosmetyczny i budowlany. Jednak inwestowanie w konopie, to spacer po polu minowym – właśnie z powodu przepisów. I głównie o tym dyskutowali uczestnicy spotkania. Jeśli ich nie zmienimy – mówiła Renata Beger, obecnie szefowa Związku Zawodowego Rolników „Wyzwolenie” – przyjdą amerykańskie korporacje i zostaniemy jedynie dostawcami towaru. Tymczasem – jak słusznie prawiła była posłanka – chcemy konopie przetwarzać i sprzedawać finalne produkty, olej spożywczy, olejek CBD, mąkę konopną, herbatki i inne.

W tym zakresie ZPP Wielkopolska z pewnością panią Beger popiera, bo tylko przedsiębiorcy uwolnieni od kagańca przepisów są kreatywni i dochodowi, dzięki czemu po pracy – jak pisał mistrz Adam M. „(…) siedzą, piją, lulki palą„.

Poseł Liroy i poseł Sachajko zobowiązali się do regularnych spotkań w sprawie, a ten pierwszy zobowiązał się także do szybkiego powołania Krajowej Konopnej Izby Gospodarczej. Być może dzięki temu konopie zamiast fanaberią staną się podporą polskiego rynku przetwórstwa rolnego. Bo to właśnie przetwórstwo przynosi największe konfitury. O ile nie przeszkadza w nim GIS i inne bzdurne regulacje.