Marceli Kwaśniewski, Europejski Instytut Mediacji

„Dziesięć tysięcy dolarów za rozwód? To już lepiej za dwa tysiące wynająć zabójcę” – krzyczy do swego prawnika mężczyzna stojący przed wejściem do sądu. Ten leciwy dowcip rysunkowy nie bierze pod uwagę mediacji, której koszt tak naprawdę zależy… wyłącznie od stron sporu – zarówno w mediacji rodzinnej jak i gospodarczej.

Pan Piotr i pan Robert prowadzili wspólnie interes polegający na eksporcie jeżowców na Kamczatkę. Piotr miał dobre układy biznesowe w Grecji i kapitał, Robert znał gubernatora Kamczatki i miał obrotnych handlowców, a zapotrzebowanie na ten ekskluzywny produkt było spore. Zarejestrowali spółkę na Roberta i umówili się, że transfery będą przechodziły przez firmę Piotra, a po roku rozliczą zyski i udziały w firmie i powołają kolejną, już wspólną firmę. W ciągu roku zyskali prawie 2 mln zł.  Ale tego dnia, gdy miało nastąpić rozliczenie panowie pokłócili się o wielkość udziałów w firmie. Piotr uważał, że należy mu się 70 proc, ponieważ to on wyłożył 70 proc. kapitału na starcie, podczas gdy Robert był przekonany, że to to włożył o wartości co najmniej 80 proc. udziałów w firmie, a kapitał był tylko do niej dodatkiem. Panowie rozstali się w niezgodzie, grożąc sobie nawzajem sądem.

Sytuacja A – sąd ( koszt 134,7 tys. zł)

Jak powiedzieli, tak zrobili. Piotr złożył pozew o przekazanie udziałów w firmie, a Robert – pozew o zapłatę, ponieważ nie otrzymał pieniędzy od Piotra za ostatnie trzy miesiące współpracy. W ten sposób mieli już dwie sprawy sądowe.

Obaj wynajęli prawników, najlepszych jakich mogli znaleźć i zapłacili im po 5 tys. zł tytułem rozpoczęcia procesów, w każdej ze spraw. Łącznie wydali 20 tys. zł. W każdej ze spraw strona powodowa musiała wnieść 5 procentową opłatę stosunkową (zależną od wartości przedmiotu sporu). Pan Piotr wyłożył 30 tys. a pan Robert 15 tys. Sprawa toczyła się przez trzy lata wymagała powołania biegłych (2 x 4,5 tys. zł), ich wyjazdów na Kamczatkę i do Grecji ( łącznie 17 tys. zł ) oraz tłumaczenia przysięgłego dokumentów ( łącznie3,7 tys. zł) Koszty pełnomocników Piotra i Roberta wzrosły do 10 tys. w każdym z procesów, więc łącznie wydali 40 tys. Gdy zapadło rozstrzygnięcie, które nie zadawalało ani Piotra, ani Roberta, żaden z nich nie miał już ani firmy, ani pieniędzy, ani zagranicznych partnerów biznesowych. Ich łączne koszty procesów wyniosły: 134,7 tys. zł. Mimo to, każdy z nich postanowił odwołać się od zasądzonych wyroków. Itd.  To najczarniejszy ze scenariuszy.

Sytuacja B – mediacja na etapie postępowania sądowego (koszt 12 tys. zł)

Piotr i Robert złożyli pozwy, wpłacili opłaty stosunkowe WPS ( 45 tys. zł łącznie) , wydali 10 tys. zł na prawników…. A potem poszli po rozum do głowy i zanim sąd przeprowadził pierwszą rozprawę udali się do mediatora. Sąd dał im 3 miesiące czasu na znalezienie porozumienia. Udało się i do sądu złożyli w terminie ugodę. Sąd zarządził zwrot opłat stosunkowych WPS w 100 proc. ( 45 tys. zł ), a bezzwrotnymi kosztami które panowie ponieśli były pieniądze wydane na prawników ( 10 tys. zł) i na mediatora (2 tys. zł). Tu warto wyjaśnić, że wynagrodzenie mediatora w sprawie ze skierowania sądu, wynosi 1 proc. wartości przedmiotu sporu, ale nie więcej niż 2 tys. zł, jak mówi art. 183 k.p.c. To scenariusz „szary”; tracimy mniej czasu i mniej pieniędzy niż w wypadku czarnego scenariusza.

Sytuacja C – mediacja przed postępowaniem sądowym ( koszt 4 tys. zł )

Robert i Piotr nieco ochłonęli po emocjonalnym spotkaniu, ale wciąż byli pewni swych roszczeń. Wiedzieli jednak, że sami się nie dogadają. Wtedy pan Robert wpadł na pomysł zatrudnienia mediatora. Po namyśle Piotr się zgodził i wspólnie wybrali pana Marcina – mediatora sądowego. Po dwóch miesiącach i sześciu spotkaniach, podczas których wyjaśnili sobie z pomocą księgowego wszystkie wątpliwości panowie dogadali się i zawarli ugodę. Mediator dostarczył ugodę do sądu, a jego wynagrodzenie nie przekroczyło 20 procent tego, co Piotr i Robert mieli zapłacić prawnikom w procesie.

To scenariusz „biały”, w którym strony wychodzą bez uszczerbku finansowego, bez uszczerbku na honorze i ambicji i kontynuują współpracę.

Jak doprowadzić do „białego” scenariusza? O tym wkrótce.

Z życia:

Prezes pewnej dużej korporacji budowlanej zasiadł do stołu mediacyjnego. Rozmawiał z biznesowym partnerem o sposobach przekazania spornego gruntu, często jednak wracał do okoliczności, w których spór powstał. Partner, zaangażowany w treść merytoryczną i prawną rozmów nie zwracał na to uwagi. W końcu prezes sapnął, wstał i rzucił: – Wychodzimy.  – Ale dlaczego? – w oczach prawnika prezesa zamigotała właśnie ginąca w czeluści skarbu państwa kwota opłaty stosunkowej wysokości 70 tysięcy złotych. – Stać mnie – odpowiedział prezes i wyszedł.

Białego scenariusza nie było.

Ważne informacje:

Ugoda jest przekazywana przez mediatora do sądu, jeśli strony wyrażają taką wolę.

Sąd zatwierdza ugodę, nadając jej moc wyroku sądowego, który podlega uprawomocnieniu.

Z mediacji można skorzystać zarówno przed wszczęciem postępowania sądowego lub już w jego trakcie.

Sąd zwraca 5-procentową opłatę stosunkową ( WPS) a) w całości, jeśli strony zawrą ugodę przed mediatorem przed pierwszą rozprawą b) 75 proc. jeśli strony zawrą ugodę przed mediatorem po pierwszej rozprawie c) 50 proc. jeśli strony zawrą ugodę przed mediatorem w trakcie procesu

Warunkiem mediacji jest dobra wola obu stron – nikogo do mediacji nie można przymusić.