W Polsce Ludowej socjalizm nie radził sobie z odbiorem śmieci mimo, że nie było ich z powodu ustawicznego kryzysu zbyt wiele. Wokół śmietników z kubłami roztaczała się woń minionej konsumpcji. Śmieciowy interes rozkwitł na przełomie wieków. Usługę odbioru śmieci zaczęły pełnić firmy prywatne. Prywaciarze zdjęli gminom kłopot z agend narad. Samorządy, widząc jednak jak sprawnie działa system wywozu śmieci i jak rozwijają się prywatne firmy z branży, zechciały dosiąść się do konfitur. Politycy znacjonalizowali interes. Wywłaszczono subtelnie. Pomni lekcji minionych wprowadzono socjalizm dopiero na poziomie podziału kasy. Pracę rzeczywistą w terenie wykonują firmy prywatne, to one odbierają kubły ze śmieciami. Samorząd ustala ceny i wystawia rachunki. A prawda – prowadzi także wysypiska śmieci, których publiczne Inspektoraty Ochrony Środowiska nie kontrolują. Dowodem wolności ekologicznej w magazynowaniu odpadów były masowe samozapłony wysypisk śmieci toksycznych, sprowadzanych do kraju dla utylizacji. Jak wiemy urzędnicy radzą sobie w biznesie śmieciowym wspaniale, jednak otoczenie jeszcze tego nie docenia. Ceny rosną. Standardowe rodzinne koszty wywozu śmieci w ostatnim roku podrożały w skali kraju o ponad 100%, czyli się podwoiły. Wymogi segregacji i recyklingu jako nowe, nie rozwiązane przez kreatywność inicjatywy prywatnej okoliczności, spowodują dalsze podnoszenie cen. Swoją drogą cóż wspólnego z ekologią ma gromadzenie i transport śmieci w foliowych, niedegradowalnych, jednorazowych workach? To nie lepiej – choć właściwiej byłoby powiedzieć: bardziej eko – byłoby do tego celu wykorzystać wory konopne? Szacuje się, że w dużych aglomeracjach gospodarka odpadami, zgodna z normami unijnymi, będzie wyceniona dla standardowej 2+2 rodziny, na poziomie 150 zł miesięcznie. Dla rodziny 4 osobowej cena 200 zł miesięcznie jest kwotą zaporową, a tyle mogą wynosić koszty gdy trzeba będzie spełniać aktualne unijne normy oszczędnego gospodarowania zasobami naturalnymi i środowiskiem. Naszym zdaniem uruchomią się wśród ludzi formy obronne. Zaczną działać mechanizmy rynkowe i algorytmy społecznej ucieczki przed zbyt wysoką sankcją. Jak pamiętamy opłata pobierana była od kubła, cena była powiązana z ilością. Premiowano oszczędność, zaradność bo płacono za własne konkretne śmieci. Nowatorscy ideowi myśliciele urzekli się myślą, że wszystkie śmieci są nasze i wspólne. Teraz cena skorelowana jest z Osobą, ewentualnie powiększoną o karę za brak segregacji. Ludzie są roztropni i działają racjonalnie. Nie mogąc sprostać gargantuicznym podwyżkom administratorzy mieszkań będą składać korekty deklaracji. W spółdzielniach mieszkaniowych, w domach wielorodzinnych i jednorodzinnych zacznie ubywać mieszkańców. Będą składane korekty ilości mieszkańców, których ilość jest mnożnikiem wartości tworzącej cenę przypisaną nieruchomości. Przypomnijmy o efekcie wspólnego pastwiska w blokowiskach. Wszyscy deklarują segregację aby mieć niższą stawkę a niektórzy korzystając z darmowego dostępu do zasobów, których nie sposób skontrolować wyrzucają swoje nie segregowane i ponadnormatywne śmieci.

Tak działa socjalizm. Tworzą się problemy z którymi walka trwa ustawicznie. Wkrótce śmieci zakwitną a system obnaży własną niewydolność. Gdy dojrzeje owoc bezmyślności socjalistycznych polityków spadnie on nam, społeczeństwu na odcisk iluzji mądrego kształtowania przyszłości. Czy jeśli za rok spotkają się podwyżki – podwojenie cen prądu i kolejne podwojenie cen wywozu śmieci – i zauważony zostanie tak istotny spadek siły nabywczej płacy, emerytur i rent, to czy konieczne i oczekiwane będą przedterminowe wybory parlamentarne?